#02 Holandia

Witam Was bardzo serdecznie, niektórych być może ponownie ,a innych po raz pierwszy:)
W moim poprzednim poście przedstawiłam się krótko oraz wspomniałam ,ze w kolejnym poście napisze o swoich wakacjach życia, które spędziłam w Australii ,jednak po namyśle stwierdziłam, iż nie będę wprowadzać zamętu na blogu i odłożę ten wpis na inny termin ,a w zamian opisze troszkę życie w Holandii ,które jak się domyślacie wyglada zupełnie inaczej niż w Polsce. Mieszkam tutaj już od pięciu lat,przeprowadziłam się tutaj krótko przed moimi osiemnastymi urodzinami, dość spontanicznie i tak tutaj już zostałam … Mam nadzieje, ze zainteresuje Was moja opowieść . Ludzie wyjeżdżający z Polski do Holandii , Niemiec , Wielkiej Brytanii , itp zaleznie od sytuacji albo osiedlają się sezonowo ,lub budują stabilne życie ma obczyźnie. W moim przypadku jest to drugie. Nie sezonowa praca na pakowaniu kwiatków i zjeżdżanie co pół roku do Polski , lub oszczędzanie konkretnej kwoty i po dziesięciu latach powrót na ojczyznę (chociaż nigdy nie mów nigdy ,bo niewiadomo jaki życie obierze kierunek…) . Moje życie wyglada nieco inaczej, nie mówię ze jest lepsze lub gorsze, po prostu jest jak jest każdy żyje za granica po swojemu :) Zapraszam jeśli jesteście ciekawi!



Do Holandii przyjechałam dosłownie kilka dni przed moimi osiemnastymi urodzinami. Był to wyjazd spontaniczny , nie wiedziałam do końca ,czy to będą wakacje ,czy jeszcze wrócę czy nie , nie miałam pojęcia na co się porywam i jak to wszystko się potoczy ,ale podjelam właśnie taka decyzje i postanowiłam spróbować.
Miałam to szczęście, ze moja siostra wraz z jej rodzina już tam mieszkali i zechcieli przyjąć mnie pod swój dach i dali mi nowe możliwości. Większość ludzi tak jak wspomniałam pracuje przez agencje pracy,z tamtąd tez dostaje mieszkanie, często w bardzo złych warunkach , ja jak już wspomniałam miałam to szczęście ,ze nie musiałam przez to przechodzić i mialam dosyć stabilne fundamenty ,aby pokierować swój los w jak najlepszym możliwym kierunku. 



W Holandii bywałam juz wcześniej w odwiedzinach u mojej rodziny ,a wiec otoczenie nie bylo zupełnie nowe ,tak samo i ludzie. Na samym początku mojej przygody komunikowała sie moim średnio dobrym angielskim ,ludzie z którymi przebywałam byli bardzo wyrozumiali i bardzo sympatyczni. Mówi się, ze to liberalny kraj, tolerancyjny , „international” , zdarza się tutaj na pewno rasizm ,ale szczęśliwie nie byłam jego ofiara ,a przynajmniej nie miałam z tym bezpośrednio do czynienia. Na początku dorabiałam sobie w pewnym miejscu, nazwę go hotelem , gdzie odbywaly się rożnego rodzaju kursy ,szkolenia dla grup z noclegiem oraz posiłkiem. Tak wiec miałam na prawdę fajna prace, jednego dnia sprzątałam z koleżankami pokoje po gościach , innego dnia szykowałam bufet do śniadania, a kilka razy zdarzyło się ,ze stałam za barem i polewalam gościom piwo. 



Moje życie zmieniło się o 360 stopni , zamiast szkoły zaczęłam prace, przebywałam duzo między dorosłymi ludźmi ,przez co szybko wydoroślałam , z roku na rok przebywałam coraz to więcej w towarzystwie nie tylko Polaków ,ale rowniez Holendrów, po kilku latach sumiennej pracy dorobiłam się stałego kontaktu bezpośrednio przez pracodawcę a także z pomocą mojego bylego szefa, udało mi się ukończyć kilka kursów języka niderlandzkiego , co duzo ułatwiło mi moje codzienne życie tutaj i pomogło stawać się coraz bardziej samodzielna młoda kobieta.


W ciągu ostatniego roku duzo w moim życiu się zmieniło ,między innymi przeprowadziłam się i mieszkam obecnie wspólnie z moim chłopakiem, zmieniłam prace i niebawem zdobędę swoje długo oczekiwane prawo jazdy. Trzymajcie za mnie kciuki ,bo niebawem mam egzaminy :) 
Mam nadzieje, ze zainteresowałam Was do pozostania na dłużej i rowniez, ze post nie był zbyt długi. Jak już się rozpisze to nie mogę skończyć, hihi :)

Pozdrawiam Was cieplutko i życzę miłego weekendu <3

Komentarze

  1. Fajnie, że przeprowadzając się do Holandii miałaś tam rodzinę :)
    Życzę powodzenia na egzaminach. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pewno mieszkanie z rodziną na samym początku dało Ci więcej komfortu i bezpieczeństwa jeśli chodzi i nowy start w obcym kraju :) trzymam kciuki za prawko!

    OdpowiedzUsuń
  3. Powodzenia na prawku! I wow - niderlandzki - to brzmi świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymaj kciuki , za powodzenia nie dziekuje ,wole odpukac haha!
      Pozdrawiam serdecznie i dziekuje za komentarz! :)

      Usuń
  4. Fajną historia, super że udało ci się osiągnąć to, co osiągnęłaś:) Życzę zdanego egzaminu na prawko, ja dopiero się zapisuje, jestem właśnie po badaniach;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuje i w takim razie zycze Ci powodzenia na jazdach! Ja sie okropnie balam wsiasc za kolko :P
      Pozdrawiam cieplutko! :)

      Usuń
  5. Ale super, że miałaś już siostrę na miejscu i Ci pomogła. ;) Ja wyjechałam do Niemiec, blisko granicy z Holandią, więc i ten kraj czasem zwiedzamy. W moim przypadku zdecydowałam się jednak na pracę sezonową i myślę nad powrotem do Polski, ale tak jak napisałaś - nie wiadomo czy się coś w tym kierunku nie zmieni. :) Zostaję tu na dłużej - obserwuję.;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jak na razie nie wyobrażam sobie wyjazdu za granicę. Dobrze, że udało Ci się osiągnąć to co chciałaś. Życzę powodzenia na egzaminie na prawo jazdy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie, że mogłaś liczyć na wsparcie rodziny, bo początki za granicą bywają trudne.
    Powodzenia z prawem jazdy:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Cześć, widzę że również dołączyłaś do blogosfery, u mnie co prawda to nie pierwsza przygoda z blogiem ale zaczęłam działać w nowej przestrzeni, na którą serdecznie zapraszam i OBSERWUJĘ.

    OdpowiedzUsuń
  9. Witam serdecznie ♡
    Ja naprawdę rzadko jeżdżę za granicę. Gdybym tak miała się przeprowadzić... nie wiem czy bym dała radę. Wspaniale, że osiągnęłaś to co chciałaś. Życzę Ci samych sukcesów!
    Pozdrawiam cieplutko ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powiem to byl duzy challenge i wciaz kazdego dnia nadal jest, haha!
      Dziekuje kochana za komentarz i rowniez Pozdrawiam ❤️

      Usuń
  10. To super że mogłaś sie zaczepić u siostry. Dobry punkt zaczepienia to już połowa sukcesu, zawsze łatwiej. Dużo osiągnęłaś dzięki sobie, gratuluje :) Trzymam kciuki za dalsze sukcesy. Ja po studiach chciałam jechać do Londynu ale stchórzyłam troche... przyznaje się bez bicia. Nie wiem czemu w zasadzie. Teraz żałuje, pluję sobie w brodę ze nie pojechałam zamiast siostry która też nie chciała. Może moje życie wyglądałoby dziś inaczej. Życzę Ci dużo sukcesów tak jak Ayuna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokladnie, to byl dobry pinkt zaczepienia duzo mi to pomoglo, inaczej nie wiem jakbym sobie na poczatku poradzila... Szkoda, ze nie podjelas sie tej przygody, ale wiesz jak to mowia nigdy nie jest za pozno na zmiane kierunku w zyciu ;) PS. Ja bylam kiedys w Londynie, zrobie o tym ktoregos dnia osobmy post i dodam link do mojego bloga z tej wycieczki:)
      Dziekuje za komentarz i Zapraszam ponownie❤️

      Usuń

Prześlij komentarz

Za każdy pozostawiony komentarz dziękuje . ♥
Odpowiadam na Wasze komentarze . ♥
Z chęcią zaglądam na Wasze blogi . ♥
Nie toleruję SPAMU!
Pozdrawiam ciepło , Kasia . ♥

Zajrzyj na FB!

instagram