#107 " You are what you eat "

 Witam kochanych czytających! ♥


W moim ostatnim wpisie wspominałam Wam o moich ulubionych serialach (głównie z Netflixa). Wspomniałam również o serialu, który udało mi się ostatnio obejrzeć, pt. "You are what you eat - twin experience". Był to poniekąd dokument w formie mini serialu składającego się z 4 odcinków, każdy o długości około 45 minut. 8 tygodniowe badania przeprowadzane na 22 parach identycznych bliźniąt dla Stanford University. Każda para bliźniąt przez 8 tygodni prowadziła zbilansowaną dietę: jedna uwzględniała spożywanie mięsa, druga natomiast była wegańska. Dieta była również wspierana aktywnością fizyczną. Pierwsze 4 tygodnie, uczestnicy eksperymentu dostawali gotowe do odgrzania dania dopasowane do ich diety. Natomiast ostatnie 4 tygodnie uczestnicy mieli za zadanie samodzielnie robić zakupy i przygotowywać posiłki wciąż dopasowane do swojej diety. Dodam tutaj, ponieważ były to badania, że uczestnicy zostali poddani dokładnym badaniom oraz analizie. Między innymi badania krwi, analiza masy ciała, a także różnym testom mentalnym. 
Głównym celem nie było porównanie, która dieta jest "lepsza", chodziło głównie o same wartości. Po zakończeniu eksperymentu można było zauważyć, że dieta "plant-based" wspomogła spalanie zbędnych kilogramów, jednakże w tym samym czasie dieta uwzględniająca spożywanie mięsa również pomogła niektórym zgubić kilogramy. Dzięki dokładnej analizie masy ciała dowiadujemy się, że dieta wegańska dużo bardziej wspomogła walkę z cholesterolem, pomogła zgubić zbędne kilogramy oraz tłuszcz w organach wewnętrznych, jednak często również uczestnicy tracili mięśnie. Dieta "mięsna" nie pomogła jednak w budowaniu mięśni, jak mogłoby się początkowo wydawać. Jak widać wszystko to kwestia indywidualna. Zbalansowana dieta oraz regularne ćwiczenia, zwłaszcza te pod okiem trenera personalnego powinny przynieść zamierzone efekty. 

ALE NIE TO ZROBIŁO NA MNIE NAJWIĘKSZE WRAŻENIE.

Zawsze byłam świadoma, że zwierzęta które koniec końców my spożywamy bardzo często cierpią. W Holandii bardzo nagłaśniają takie sprawy, jak kupowanie jajek od kur z wolnego wybiegu. To jeden przykład. Jednak po obejrzeniu tego dokumentu dowiedziałam się, że te kury z tzw. wolnego wybiegu to tak na prawdę często kury, które mają nieco więcej przestrzeni niż w poprzednich warunkach, gdzie w jednej klatce, niemalże jak w Oświęcimiu jedna deptała drugą, nie mogąc się nawet odwrócić. 
Już dawno ograniczyłam spożywanie mięsa, zwłaszcza wieprzowiny. Cóż, stwierdziłam że "krówka je trawkę, to będzie zdrowsza". Nic bardziej mylnego. Zwłaszcza w Ameryce, co również można było zobaczyć w wyżej wymienionym serialu, krowy które hodują na mięso, żyją w bardzo złych warunkach. Do tego wszystko, co unosi się do atmosfery. Podobnie ryby, np. łosoś - uprawy do sprzedaży to nic innego jak wielki basen w którym ryba ledwo może się poruszać, za przeproszeniem we własnym gównie. Oprócz tego, że zwierzęta cierpią, my zjadamy później to naszpikowane wszystkim co najgorsze mięso, to jeszcze cierpi na tym cały eko-klimat.
Gdzieś tam w głębi duszy wiedziałam, że cała ta gospodarka nie jest stworzona w najzdrowszy sposób, cały system z resztą uważam do bani, ale nie będę się nad tym zbytnio tutaj rozwodzić, ale taki serial to prawdziwy "eye-opener". Wiem, że nie zbawię całego świata, ale to w jakim kierunku zmierza świat przeraża mnie. Wszystko jest tworzone z myślą o zarobku. Money, money, money. A później, chodzimy po lekarzach, bo to i tamto, dostajemy leki i proszę - kolejna maszyna się nakręca. 
Jeszcze jednym interesującym wątkiem w tej serii były zastępniki różnych produktów spożywczych. Nie zostanę na pewno 100 % weganką, jednak ponieważ sama lubię gotować oraz eksperymentować, bardzo spodobało mi się to w jaki sposób powstają wegańskie sery, a nawet grupa naukowców próbowała stworzyć wegańską wersję jajka. Na pewno produkty na bazie roślin przyczynią się dla naszego zdrowia i w dużym stopniu zdrowia naszej planety, jednak te wszystkie badania jeszcze raczkują. Kiedyś mówiono: "Pij mleko, będziesz wielki!", dziś okazuje się, że 90 % ludzkości ma nietolerancję laktozy. Dlatego też podchodzę do tego z otwartą głową, za 10 lat możliwe że powiedzą nam znów, że to i tamto jest dla nas niedobre, ale to i tamto już tak. W Ameryce panuje wśród ludzi otyłość (a przynajmniej taki stereotyp jest mi znany). Spożycie mięsa, czy też przetworzonych produktów jest tam bardzo duże. Z resztą nie tylko tam. Niestety skutki zdrowotne spożywania takich ilości tłuszczy, a także cukrów nie sprzyja naszemu zdrowiu. Panuje przekonanie, że należy jeść mięso, ponieważ jest to źródło białka. Na pewno coś w tym jest, jednak spożywanie porcji "jak dla konia" nie jest już nam tak bardzo potrzebne. To przekonanie panuje chyba od zakończenia wojny, kiedy dużo ludzi było niedożywionych.
Ja wiem, na świecie nadal jest bieda, zastępniki mięsa często są dużo droższe (chociaż co teraz nie jest drogie?), warzywa też zostają spryskane różnymi paskudztwami, nie chcę filozofować na podstawie jednego serialu, ani nie chcę namawiać do przejścia na weganizm. Pragnę jedynie, aby każdy z nas był świadomy swoich wyborów....No i jestem ciekawa Waszych przemyśleń w tym temacie. 

Bądźcie zdrowi!
Uściski, Kasia 

Komentarze

  1. Bardzo wiele racji jest w Twoich słowach, Kasiu.
    Właśnie najważniejsze w tym wszystkim jest chyba właśnie to, żeby wyborów dokonywać świadomie i ze wszystkimi tego konsekwencjami.
    Świat niestety zmierza w złym kierunku, choć ja i tak uważam, że w porównaniu z moimi młodymi latami, ta świadomość, przede wszystkim wśród młodych ludzi, jest w tej chwili zdecydowanie większa niż za moich czasów i to jest dla mnie bardzo pocieszające.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak zawsze są plusy i minusy. Grunt, żeby zachować we wszystkim zdrowy rozsądek... 😀

      Usuń
  2. Jem po prostu to, na co mnie stać, i co służy mojemu zdrowiu, i samopoczuciu. Jedyne co ograniczam, to węglowodany. Koty niestety też trawy jeść nie będą :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie jem mięsa od trzydziestu kilku lat. Ale kiedy próbowałam przejść na weganizm, przez jakiś niedługi czas - nie skończyło się to dobrze dla stanu mojego zdrowia. Po prostu, każdy organizm ma swoje potrzeby, trzeba tylko je rozpoznać. I iść za głosem, że tak powiem, żołądka 😉

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak podziwiam za dietę wegetariańską od tylu lat i zachowaniu zdrowia. 😊

      Usuń
  4. Ja jem bardzo mało mięsa (średnio raz w miesiącu filet z kurczaka), bo nie lubię po prostu. Nie krytykuję tych, którzy jedzą go więcej, ale fajnie gdyby stworzono system prawny, który zapewniałby humanitarne traktowanie zwierząt hodowlanych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą w 100%.
      Ja tak miałam gdy byłam młodsza, jadłam tylko piersi z kurczaka (i zupę pomidorową). 😂

      Usuń
  5. Bardzo przyjemny dokument wart obejrzenia :) Dla mnie nową wiedza była ilość salmoneli i innych okropności dopuszczanych na mięsie do sprzedaży. W innym dokumencie widziałam że są one również na warzywach, głownie sałata rzymska. O i na melonach. Kwestia skażonej ziemi odchodami z farm.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaaak, to mnie przeraża. Najchętniej kupiłabym albo wybudowała dom i miała wszystko swoje, taka samowystarczalna chatka 😍 z krową i kurczakami, własne warzywa 😍

      Usuń
  6. Wywodzę się ze wsi, wiem jak żyją moje kury. Mają dobrze ;) Fajnie je dokarmiamy. I nie mam większych skrupułów jeść ich jaj. Te sklepowe... No cóż. Wolę wiejskie, mam znajomych więc jeśli wyprowadzę się do miasta to któraś babcia czy sąsiadka będzie mnie zaopatrywać.
    Nie jestem wegetarianką. Wiem jak wygląda chów zwierząt. Czy zrezygnuję z mięsa? Nie. Czy polecam je ograniczyć? Jak najbardziej ;) Warto dbać o poprawę życia zwierząt jednak w granicach rozsądku! Tak samo jest z warzywami eco. Ludzie, jeśli chcecie warzywa po których chodziły robale, larwy itd. to sami sobie to hodujcie i miejcie nadzieje, że wam całej sałaty nie zjedzą ;) Śmieszy mnie podejście i wiedza ludzi z miasta. Na prawdę. Mają kosmiczne wyobrażenia i kosmiczne oczekiwania. Chcą pięknych warzyw jak z obrazka (czyli pryskanych) a oczekują brak oprysków. Jeśli szczypiorek ma jakieś linie (miał od gradu) to już był ble! Jeśli chcemy jeść eco to miejmy świadomość, że te warzywa wyglądają jak z drugiego sortu.. Po za tym, miejsce na uwadze, że ludzie a raczej pośrednicy oszukują ;) Facet kupował specjalnie niedopryskany bób za pół ceny, który miał ślady pogryzienia przez robaki... wywoził do innego miasta i sprzedawał jako eco xD No masakra. Dlatego cieszę się, że mieszkam na wsi i wiele warzyw wiem jak żyją, ile mają oprysku i jak to wszystko wgl wygląda.
    Miłego dnia! :) Pozdrawiam serdecznie!🤗
    PS. Dziękuję za komentarz u mnie ;)
    Wildfiret

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zastanawiam się czy nie zacząć kupować u jakiś farmerów. Muszę się zorientować w okolicy :)

      Usuń
    2. Polecam serdecznie ;) + zawsze wszystko będziesz miała świeże.

      Usuń
  7. Kasiu, żeby zdrowo się odżywiać trzeba wszystko przemyśleć od podstaw. Rośliny też powinny pochodzić ze sprawdzonych źródeł i trudno być w dzisiejszych czasach samowystarczalnym/samowystarczalną. Myślę, że świadomość tego wszystkiego, to dobry krok w przyszłość. Trzymam za Ciebie kciuki. Pozdrawiam cieplutko
    🤗

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się jak najbardziej.
      Na pewno urozmaicenie diety mi nie zaszkodzi, a i może odkryje nowe smaki 😃

      Usuń
  8. Witam Cię serdecznie 🖐🙂

    Ponieważ ten wpis nawiązuje do tematu związanego z żywieniem i żywnością, moją specjalnością zawodową, więc z miłą chęcią podzielę się z Tobą, jak innymi czytelnikami moimi przemyśleniami oraz opinią na temat związany z żywnością i żywieniem.
    Problematyka związana z żywieniem człowieka nie wynika tylko z powodu tego, że ludzie spożywają w zbyt dużych ilościach żywności wysokoprzetworzonej. Żywność przetworzona stanowi większą część naszej diety, a wiele z nich jest bardzo ważnym elementem naszej diety, jak pieczywo razowe, makarony, tłuszcze roślinne, ale również do tej grupy zaliczamy np. kawę, kasze, masło, twaróg i sery podpuszczkowe i błędnie określana jest ta grupa produktów żywnościowych, których powinniśmy unikać, lecz produktów wysokoprzetworzonych i one stanowią główny problem, jeśli chodzi o jedną z przyczyn chorób żywieniowozależnych. Nie same produkty są złe, bo nie ma "zdrowych" produktów. Wiele produktów ma prozdrowotne właściwości, jeśli nasza dieta jest szczególnie zbilansowana, a także jest ujęta w zaleceniach żywieniowych, ale także kluczowe jest to, ile jemy i jak w ogóle wygląda nasza dieta. Jeśli mała część naszej diety stanowią słodycze, to nic złego, jeśli nasza dieta jest zbilansowana. Jedzenie powinno wiązać się z przyjemnością, nie ze złymi emocjami, a ważnym elementem w żywieniu, jest dobra relacja z jedzeniem. Jeśli konsumujemy w zbyt dużych ilościach jakiekolwiek produkty spożywcze jak np. sól, cukier, tłuszcze zwierzęce, produkty nabiałowe, a szczególnie te wysokoprzetworzone jak np. słodycze, fast foody, żywność o małej wartości odżywczej, to będzie miało negatywny wpływ na nasze zdrowie, dlatego bardzo ważne jest to, aby przede wszystkim dieta była bogata w różne składniki pokarmowe i odpowiednio zbilansowane wraz z aktywnością fizyczną.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeśli spożywamy słodycze i inne produkty "mało zdrowe" w małych ilościach, a nasza dieta jest odpowiednio zbilansowana, to nic złego się nie stanie nam. Co prawda dieta wegetariańska jest bardzo zdrową dietą i ma wpływ pozytywny na nasze zdrowie, o czym mówią nam różne publikacje z zakresu dietetyki i żywienia człowieka, to nie oznacza, że osoby lubiące jeść mięso muszą z tego zrezygnować. Jeśli ktoś lubi mięso, to powinien spożywać w małych ilościach, zgodnie z określonymi dziennymi racjami pokarmowymi, choć zaznaczę, że nie jest niezbędnym produktem w naszej diecie, choć mięso jest źródłem białka, tłuszczów, witaminy B12, czy też żelaza. To jest wybór każdego z nas. Problem związany z żywieniem człowieka jest bardziej złożony, gdyż wiele osób jedynie skupia się na "niezdrowej" żywności. Musimy też zwrócić uwagę na inne czynniki, jak aspekty psychologiczne, gdyż one są bardzo kluczowe w kształtowaniu prawidłowych nawyków żywieniowych, o czym już pisałem wpis nt. modelu wyborów żywieniowych (model rozwojowy, poznawczy i psychofizjologczny), aspekty ekonomiczne i położenie geograficzne (w krajach bogato rozwiniętych mamy problemy z chorobami cywilizacyjnymi jak np. otyłość, cukrzyca itd., a w krajach mało rozwiniętych mamy problemy związane z niedożywieniem, niedoborami żywieniowymi itd.). Także nasze postawy co do zdrowia i żywienia. Niestety, łatwe przywiązanie do jednych źródeł informacji nt. żywności i żywienia sprawia, że ludzie łatwiej wierzą w różne popularne mity nt. żywności i żywienia, ulegając błędom poznawczym m.in. efektu przywiązania. Popularne używanie słowa "chemia żywności" sprawiło, że ludzie odczuwają strach i lęk przed tą chemią, która przecież jest wszechobecna, bo tak jest skonstruowana nasza przyroda. W wodzie, jak i w wielu żywności jest chemia, a wiele związków chemicznych jest potrzebnych dla naszego organizmu, a procesy trawienne to też jest chemia. Bez niej człowiek nie pełniłby żadnych funkcji życiowych, nie mówiąc już o kaloriach (źródło energii). To też jest chemia. Wiele dodatków E występuje w postaci naturalnej, tyle że kolejnym problemem jest problem z weryfikowaniem źródłem informacji, a dodatkowo nieznajomość chemii jeszcze bardziej przybliża do wiary w szkodliwość "chemii żywności". Same smażenie to szereg reakcji fizyko-chemicznych zachodzących w żywności, podobnie jak i przechowywanie żywności. Spożycie ciasta nie jest złe, o ile jemy je w małych porcjach i przy jednoczesnej zbilansowanej diecie. Jeśli jemy w dużych ilościach słodycze, a nasza dieta nie jest zbilansowana, to już nie.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ludzie chcą widzieć to, chcą, a nie co powinni. W historii żywienia człowieka możemy zobaczyć, jak w dawnych czasach, w różnych epokach historycznych również występowały problemy z żywieniem. Wiele królów zmagało się z niestrawnością i otyłością. Także był problem z nadmiarem konsumpcji alkoholu, a biedni ludzie również zmagali się z problemami żywieniowymi. W epoce renesansu obiad składał się nawet z 6 dań. Były okresy historyczne, kiedy była obfitość i głód. Warto zobaczyć, że choroby i problemy zdrowotne to nie jest domena tylko dzisiejszych czasów. I dzisiejsza żywność jest bardziej bezpieczna niż w dawnych czasach. Do czego chcę zmierzyć? Do tego, że to nie żywność jest tutaj problemem, a raczej dieta, nasz stosunek do jedzenia i postawy do naszego zdrowia i żywienia. Internet jest dobrym źródłem informacji, jeśli umiemy weryfikować źródła informacji, bo i tutaj można znaleźć masę artykułów, które zawierają półprawdy lub mity, bazując na opiniach, nie faktach. Jak kształtowane są nawyki żywieniowe od dzieciństwa (społeczne uczenie się). Czy zwracamy uwagę na to co jemy i kiedy jemy. Czy zajadamy głód emocjonalny i stres, sięgając niekontrolowanie po niezdrowe przekąski oraz po alkohol, rozładowując stres i emocje, jednocześnie zwiększamy ryzyko uzależnienia od alkoholu (emocje/stres - alkohol - schemat wyuczony). Czy jemy posiłki regularnie, czy jemy tylko wtedy, kiedy odczuwamy głód fizjologiczny. Jaki jest nasz tryb życia. Czy jedzenie jest dla nas przyjemnością, czy źródłem negatywnych emocji (jaka jest relacja z jedzeniem). Czy kontrolujemy ilość spożywanych produktów (czy dbamy o uważność podczas jedzenia, czy jemy podczas oglądania TV i przed smartfonem). Czy mamy świadomość na temat tego, co jest przyczyną złego odżywiania. Jest wiele ważnych konkluzji, które wyjaśniają nam problematykę związaną z żywieniem i żywnością. Mam nadzieję, że moje przemyślenia w jakimś stopniu pozwolą na lepsze zrozumienie tego problemu, w bardziej szerszym kontekstem.
    Dziękuję za kolejny ciekawy wpis, w którym podzieliłaś się swoimi przemyśleniami na temat związany z żywnością i żywieniem.
    Pozdrawiam Cię cieplutko i od serducha 😘🥰💖

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo Ci dziękuję za podzielenie się Twoją wiedzą, kto jak to ale Ty masz o takich rzeczach pojęcie. Ciekawych rzeczy się dowiedziałam, zaznaczę jedynie że nie było moim zamierzeniem aby ktoś doszedł do wniosku, że lepiej nie jeść ciasta 😃😃😃
      Pozdrawiam cieplutko (ps. zjadłam sobie dzisiaj dobre polskie Michałki😉)

      Usuń
  11. A czy jesteśmy również tym co pijemy? Bo jeśli tak to ja jestem mocnym i słodkim earl grey'em 🙂.
    Uściski.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej to ze mnie będzie niezła mieszanka wszystkiego po trochę 😂😂😂

      Usuń
  12. Dlatego od 6 lat jestem wegetarianką. Super że poruszyłaś ten temat .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja najlepsza przyjaciółka również jest wegetarianką, już od wielu lat... Czasami oglądam nasze stare zdjęcia i mam jeszcze ostatnie zdjęcia z KFC kiedy jadła nuggetsy. To było ponad 10 lat temu, niedługo po tym przeszła na wegetarianizm 😊

      Usuń
  13. Świetny temat Kochana, warto rozmawiać. Cóż, sama pochodzę ze wsi, mieszkam na wsi, więc mięso było nieodłącznym elementem mojego życia. Jeszcze nie tak dawno temu, w mojej okolicy, każdy miał przynajmniej dwie świnki - wiadomo w jakim celu. Nie wiem czy byłabym w stanie zrezygnować z mięsa. Ograniczyć - jak najbardziej, ale by zrezygnować w 100% raczej nie. Warto odżywiać się przede wszystkim świadomie, zwracać uwagę na to co jemy, bo w dzisiejszych czasach o wiele trudniej kontrolować pochodzenie naszych produktów czy posiłków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie to jest problem, nie możemy twgo skontrolować. Jak tutaj koleżanka niżej napisała - najlepiej byłoby mieć wszystko swoje. Warzywa przetwory, kury i jajka, krowy i mleko... :)

      Usuń
  14. Właśnie ostatnio rozmawiałam z przyjaciółką o jedzeniu i ogolnod jak teraz wszystko działa. Czy formą wege czy mięsna. Wszystko ma plusy i minusy. Ja nie do końca jeste. Przekonans tym gotowym produktom wege. Chyba jednak obstawiam na własnej uprawie warzyw i coś z tego robić. Ci do zwierząt... boli, że muszą tak cierpieć, powinno być pilnowane w jakich warunkach są przetrzymywane. Ja bym chciała zrezygnować z mięsa, ale sredmiomi wychodzi 🙈

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest. Produkty wege mnie intrygują, jednak są to produkty wysoko przetworzone. Za 10 lat może się okazać, że znajdują się w nich takie składniki, że jeszcze gorzej niż jedzenie 3 hamburgerów dziennie... Nigdy nic nie wiadomo. :)

      Usuń
  15. Temat rzeka:)
    Tyle różnych informacji z różnych stron,czasami nawet wykluczających się nawzajem🤔
    Dobrym rozwiązaniem jest chyba zachowanie zdrowego rozsądku.
    W świecie zasypanym chemią trudno jest znaleźć coś co jest w 100% zdrowe. Warto wybierać to co przynajmniej ma tych wszystkich paskudztw mniej.
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Za każdy pozostawiony komentarz dziękuje . ♥
Odpowiadam na Wasze komentarze . ♥
Z chęcią zaglądam na Wasze blogi . ♥
Nie toleruję SPAMU!
Pozdrawiam ciepło , Kasia . ♥

Zajrzyj na FB!

instagram